15 kwietnia około godziny 13.30 dyżurny KMP Tychy otrzymał zgłoszenie, że w jednym z mieszkań przy ulicy Żorskiej od kilku dni przeraźliwie miauczy kot, a lokatorka nie była również widziana od prawie tygodnia. Na miejsce wysłany został patrol Policji i Straży Miejskiej. Po dotarciu na miejsce zgłoszenie potwierdziło się. Mimo pukania do drzwi nikt nie otwierał, a słychać było tylko przeraźliwe miauczenie. Funkcjonariusze podejrzewali, że lokatorce mogło coś się stać. Została podjęta decyzja o konieczności wezwania na miejsce tyskich strażaków. Strażacy po kilku minutach w sile dwóch zastępów (GBA, SD) byli na miejscu. Po rozstawieniu drabiny ratowniczej strażak z policjantem weszli do mieszkania przez uchylone okno. W mieszkaniu poza wystraszonym kotem nikogo nie było. Kot został złapany i przekazany strażnikom miejskim, a następnie odwieziony do schroniska. Lokatorce zostało wystawione wezwanie z informacją gdzie znajduje się jej zwierzak. Ze wstępnych ustaleń wynika, że kot najprawdopodobniej był po prostu głodny.




























